siła? siła!

„jestem kobietą – nigdy nie będę silna!”, „jestem mężczyzną, silny z natury.”, „co dzień męczę się i ćwiczę mój mięsień piwny!”, „siła umysłu jest dla mnie najważniejsza.”  dobre wymówki na niećwiczenie siły naszego ciała przychodzą nam do głowy w sekundę. bo kto z nas tak naprawdę lubi 4-dniowe zakwasy? mimo wszystko, jest kilka mocnych i motywujących argumentów, aby jednak tą siłą się zająć.

siła

argument dla odchudzających się.

większa masa mięśniowa = szybszy metabolizm, czyli lepiej i sprawniej spalamy to co zjemy. metabolizm to spalanie w spoczynku. każdy kilogram mięśni spala ok. 13kcal na dobę. prosta logika podpowiada nam – więcej mięśni nawet bez diametralnej zmiany dotychczasowej diety, to chudnięcie! tutaj muszę dodać ważną informację. ograniczając liczbę dostarczanych kalorii i działając wyłącznie aerobowo (wysiłki ciągłe jak np. marsze, bieganie, jazda na rowerze, pływanie) tracimy nie tylko tkankę tłuszczową, ale i mięśniową. jeżeli ograniczymy węglowodany to już po 1-2 dniach wyczerpują się zapasy glikogenu w mięśniach i wątrobie, co w dalszym efekcie daje korzystanie z zapasów białkowych w mięśniach i „samospalania” mięśni. także tu uwaga – uprawiasz sport? nie wolno Ci wyłączać węglowodanów z diety! waga początkowo w dół – ale to woda i mięśnie, a nie tego chcemy się pozbyć!

argument dla estetyków.

to, że nasze uda, pośladki czy ręce trzęsą się jak zimne nóżki w boże narodzenie to wina między innymi słabych i wiotkich mięśni. rzeźbiąc je ujędrniamy ciało – ćwicząc poprawiamy ukrwienie mięśni, a dodatkowo dobrze się nawadniając pomagamy w transporcie wody do skóry. tu warto wspomnieć, że mięśnie ważą więcej niż tłuszcz. w związku z tym 60-kilogramowa fitnesska i 60-kilogramowa kobieta wyłącznie siedząca będą wyglądały zupełnie inaczej – a która korzystniej? sami odpowiedzcie na to pytanie.

argument dla istoty XXI wieku.

rozwinięta cywilizacja, siedzący tryb życia, komputer, samochód, telewizor, biurko = przykurcz mięśni klatki piersiowej, rozciągnięte mięśnie grzbietu. brak czasu na ćwiczenia i nagle stajemy się sflaczali. poza garbieniem się problemy pojawiają się ot tak np. na zakupach. nie mamy siły żeby nosić siatki z jedzeniem, bolą nas nogi, mamy zastałe stawy. ponad to towarzyszy nam ból pleców. należy wzmacniać mięśnie posturalne ciała – grzbiet, brzuch, a przede wszystkim PUPĘ! gluteus maximus (pośladkowy wielki) jest mięśniem odpowiadającym za naszą prostą postawę, a także sprawne funkcjonowanie i manewry. jeżeli nie chcecie mieć na starość problemu z założeniem spodni bez podpierania się o stół lub siadania na krześle – wzmacniajcie mięśnie!

argument dla łamliwych.

osteopenia, zaraz potem osteoporoza – to już choroby cywilizacyjne. razem z brakiem ruchu słabną nam kości! poza stabilizacją jakie dają nam mocne mięśnie, polepszają także mineralizację kości. w jaki sposób? pobudzając do pracy mięśnie, których przyczepy leżą właśnie na kościach powodujemy przyrosty nowej tkanki kostnej.

SUKCES – „będę ćwiczyć siłę!” – odparła Kowalska. „co poniedziałek!” – dodała. i czar prysł. ćwiczenia siłowe wykonujemy co 2 dzień! a minimum 3 razy w tygodniu. dlaczego? ćwicząc tworzymy mikrouszkodzenia w mięśniach, w związku z czym potrzebują regeneracji (tu uwaga – nie ćwiczmy codziennie!). po dniu przerwy dochodzi do superkomensacji, czyli mięśnie szykują się na wojnę, na jeszcze większy wycisk! jeśli im go nie damy, powrócą do stanu sprzed pierwszych ćwiczeń. stąd prosty wniosek – ćwiczenie raz na tydzień nie da nam NIC.

a więc do roboty!

głodnaA

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii ciekawe, ruch i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „siła? siła!

  1. gj50 pisze:

    Wszystkie argumenty przemawiają i co najważniejsze przypominają mi, że już wakacje mijają i czas przygotować się do ćwiczeń regularnych :) super wpis, który mobilizuje do działania

  2. lilalo1981 pisze:

    Szkoda ze tak malo osob rozumie ten aspekt i stosuje sie do niego :( Dobrze napisane :) :)

    • glodnaa pisze:

      bardzo dziękuję za miłe słowa! to prawda.. w dzisiejszej modzie na bieganie brakuje nam mody na wzmacnianie, co np. w przypadku seniorów jest podstawą! warto uniknąć problemów w przyszłości odpowiednio inwestując w teraźniejszość :)

  3. amsyl pisze:

    Ile argumentów i jakie mądre! Przydatny wpis :)

  4. mk pisze:

    Przekonałaś mnie :) dzięki za odpowiedź ;)!

  5. mk pisze:

    Dobrze że ja ćwiczę co drugi dzień;)!te mikrouszkodzenia brzmią groźnie…a co z rozciąganiem?bo mi się rzadko kiedy chce:p

    • glodnaa pisze:

      niestety mniejszość z nas ma ochotę na stretching po intensywnych ćwiczeniach, ale nie wolno go pomijać! mięśnie przy wysiłku ulegają skracaniu, co źle wpływa na ogólne funkcjonowanie (wyobraź sobie przykurczonego karka z siłowni…). rozciągając przykurcze zwiększamy zakres ruchu, dzięki czemu możemy np. wyżej zadrzeć nogę (co w niektórych sytuacjach jest wyjątkowo przydatne :P). racjonalnym argumentem jest także przyspieszenie regeneracji mięśnia = mniejszy ból po ćwiczeniach i w dniach kolejnych. dodatkowo rozciąganie to ogólny relaks, a on wpływa pozytywnie nie tylko na ciało, ale i umysł…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s