bo błonnik to nie tylko sposób na zaparcia.

ktoś mi kiedyś powiedział, że po dzisiejszych reklamach telewizyjnych łatwo ocenić, jaka przyszłość czeka młodego mężczyznę i młodą kobietę. jego czeka impotencja, a ją przewlekłe zaparcia. w związku z tym zalewane jesteśmy promocją super-ziółek, herbatek, jogurtów, kefirów, zup z proszku, gotowych soków, aż po produkty farmaceutyczne, proszki, tabletki bogate w.. BŁONNIK. w związku z tym przeciętna Kowalska wie, że jest on bardzo istotny i ważny, ale jak to działa, po co, z czym, dla kogo?

bob

przeciętny polak spożywa (przedział stworzony z miksu różnych danych) między 15 a 24g błonnika na dobę. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca spożywanie między 27 a 40g tej substancji. moim zdaniem – nie ma ograniczeń! (mam na myśli dostarczanie błonnika w formie naturalnej a nie suplementacji).

a co to w ogóle jest ten cały błonnik? najbardziej obrazowym jest porównanie go do gąbki, niczym gąbki do mycia naczyń, która oczyszcza nasze jelita z gromadzących się w nich toksyn i obumarłych komórek, jak ta kuchenna do czyszczenia naczyń. ponad to może on pochłonąć kilkakrotnie więcej toksyn niż sam waży. to porównanie zaczerpnęłam od victorii boutenko, która opisuje ten proces w swojej książce zielony eliksir życia. dotyczy ono błonnika nierozpuszczalnego zawartego w zieleninie, skórkach warzyw i owoców, orzechach, nasionach, fasoli i łupinach ziaren.  niestety, cywilizacja w której żyjemy sprawia, że co raz częściej sięgamy po produkty wysoko przetworzone (których osobiście jestem wielkim przeciwnikiem!) chipsy, chrupki, batoniki, wafelki; produkty pozornie zdrowsze (bo nie gotowe i zapaczkowane) ale oczyszczone właśnie z błonnika – biała mąka pszenna, chlebek z wierzchu posypany ziarenkami, biały ryż; lub te w ogóle błonnika nieposiadające – mięsa i produkty pochodzenia zwierzęcego (nabiał). w konsekwencji nasz organizm nie zostaje dobrze i porządnie oczyszczony, a gromadzące się w nim toksyny uciekają innymi drogami, np. poprzez skórę i nieładnie pachnący, intensywny pot.

nie znaczy to, że osoby w żadnym stopniu nie cierpiące na zaparcia mogą olać sprawę błonnika. istnieje także błonnik rozpuszczalny (owoce, fasola, groszek, otręby owsiane), który zwiększa zawartość okrężnicy i poprawia wydalanie, wiąże cząsteczki cholesterolu w jelicie cienkim prowadząc do jego usunięcia, a także spowalnia uwalnianie cukrów zawartych w pożywieniu, zmniejszając ryzyko zachorowania na CUKRZYCĘ!

inne działania błonnika:
– poprzez wyrównywanie poziomu złego cholesterolu, zapobiega pośrednio chorobom sercowo naczyniowym (nadciśnienie, miażdżyca, zawały serca) obniżając liczbę zgonów z ich powodu
– stabilizuje poziomu cukru we krwi (poprzez spowalnianie jego wchłaniania)
– zapobiega tworzeniu się kamieni żółciowych
– utrzymuje prawidłową florę bakteryjną w jelitach
– sprawia, że uczucie sytości pozostaje na dłużej dzięki czemu hamuje objadanie się, a to znaczy że sprzyja odchudzaniu (!)
– wiąże nadmierne ilości estrogenu
– zapobiega wrzodom

– zapobiega wielu różnym rodzajom nowotworów, zmniejsza ryzyko zachorowania na nie i hamuje działanie substancji rakotwórczych!
jest to informacja szczególnie cenna w dzisiejszych czasach. dr colin cambell w swojej książce nowoczesne zasady odżywiania powołuje się na badanie denisa burkitta, porównujące spożycie błonnika przez afrykańczyków i mieszkańców europy. wyniki mówią jasno – w afryce przeciętna osoba spożywa ok. 60g błonnika i rak jelita grubego praktycznie u nich NIE WYSTĘPUJE! badacze odkryli, że spożycie o już o 10g błonnika więcej prowadzi do spadku ryzyka zachorowania na ten nowotwór aż o 33%! (to będzie ok. szklanki malin czy groszku zielonego) więcej liczb? czechy – współczynnik umieralności na raka jelita grubego: 34,19 na 100tys. mężczyzn; bangladesz: 0,63 na 100tys. mężczyzn. prosty wniosek – w krajach wysokorozwiniętych spożywane są w ogromnej przewadze produkty wysoko przetworzone, o niewielkiej zawartości błonnika, co wpływa znacząco (źle) na zdrowie.

ponad to warto wiedzieć, że duża zawartość naturalnych antyoksydantów w diecie bogatobłonnikowej ułatwia zwalczanie wolnych rodników tlenowych (które przyczyniają się zachorowanion na nowotwory).

to gdzie ten naturalny błonnik znaleźć?

jak już wcześniej pisałam: owoce, warzywa (szczególnie zielone!), zboża (mąki razowe typy 2000), otręby, ziarna, orzechy, rośliny strączkowe.
szczególnie bogate w błonnik jest siemię lniane (oba typy błonnika: 14% rozpuszczalnego, 12% nierozpuszczalnego). dzienne spożycie nie powinno przekraczać jednak 2 łyżek i należy pamiętać o odpowiednim uzupełnianiu diety w płyny! spożywając owoce, czy warzywa takiego problemy nie mamy. o ile… nie są suszone. z owoców suszonych najwięcej błonnika mają śliwki (16/100g). z surowych: marakuja (15/100g), jeżyny, maliny i porzeczki (7/100g); jabłka i gruszki (2/100g). fasola biała i soja (15/100g), fasola czerwona (25/100g). płatki kupować najlepiej żytnie (11/100g), otręby pszenne mają aż 42/100g! z warzyw najlepiej wybierać awokado, bób, chrzan, brukselkę (chociaż tu warto o każde warzywo). ryż najlepszy jest brązowy, a kasze gryczana oraz perłowa.

suszone_owoce_popup

zatem niech paplanina o BRAKU POTRZEBY spożywania błonnika i produktów pełnoziarnistych, którą słyszymy od pożeraczy chipsów, pizz, jasnych bułek-kajzerek, wyłącznie białego ryżu i mocno ubitych ziemniaków ZNIKNIE! niestety ten schemat na ogół powtarzają panowie (bardziej ze względu na tę impotencję niż zaparcia), dlatego drogie panie… karmmy naszych panów błonnikiem, co by nie schodzili nam na zawały, nie chorowali na cukrzyce, ani tym bardziej RAKA OKRĘŻNICY.

glodnaA

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii ciekawe i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „bo błonnik to nie tylko sposób na zaparcia.

  1. Kasia pisze:

    pięknie wyjasnione!

  2. Pingback: jedz, a waga w dół! 8 simple rules. | jem życie

  3. mk pisze:

    ja też jestem fanką siemienia ! zdrowie zdrowiem, ale też dobrze wpływa na urodę ;)

  4. Pingback: wegańska nutella? słodycz bez cukru! | jem życie

  5. reniowata pisze:

    głodnaaaa mądrze prawisz! :) Btw siemie lniane jest przekozakiem własnie dodałam je do duszonych piecharek z cebulą i cukinią ^.^
    PYCHA!

  6. lidialydiah pisze:

    trąbie mojej rodzinie od dawna o błonnikowych potrzebach, a patrzą się dziwnie jak dosypuję do czegoś siemię lniane. Smakowało im tylko ono w wersji prażonej (na suchej patelni) ale to w ramach przyzwyczajania ich i pokazania że nie wszystko zdrowe musi śmierdzieć obornikiem na kilometr :D – wiadomo jednak, że nie posiada takich właściwości taka „posypka na kanapki” jak mielone siemię;) teraz chyba pokażę im ten artykuł, po prostu ;p

    • glodnaa pisze:

      Taak, to trudne przekonywać rodzinę do zdrowych nawyków.. Ale trzeba być wytrwałym i nieustępliwym! Pokaż konsiecznie. Dzięki za komentarz :))

  7. Kuciak pisze:

    Dzięki Ci za ten artykuł, problematyka bardzo aktualna dla mnie;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s